Aktywna Edukacja i Terapia Dzieci Potrzebujących Dodatkowej Pomocy oraz Niepełnosprawnych Osób Dorosłych


Pajacyk...

KORALEWSKA.edu.pl

Polski


moja oferta      moje przygotowanie      moje doświadczenie      moje projekty      moje pasje      moja poradnia      mój kontakt


Francais














moje projekty





















MAROKO 2010
"edu_wolontariat" w szkole dla dzieci niewidomych w Tarudant: 17.11. - 29.12.2010

Po fascynującym pobycie i pracy z młodzieżą w Algerii pomyślałam tym razem, że mogę zaktywizować pracę z niewidomymi w kolejnym kraju Afryki Północnej. Po trwających chwilę poszukiwaniach z otwartmi ramionami na moją wizytę zgodził się dyrektor szkoły w Tarudant - na południu Maroka.



Opuszczałam Europę w listopadowy szary dzień a następnego dnia powitało mnie piękne słońce Maroka. Po obu stronach drogi między Agadirem a Tarudant drzewa arganiowe i gaje pomarańczowe. Dyrektor szkoły określił ją jako nowoczesną w porównaniu do innych budowli miasta. Rzeczywiście jest nowa, duża, wybudowana z polecenia króla.



Pierwsze wrażenie - duża sala podzielona na kilka boksów zamieszkała przez 30 dziewczyn w wieku od 6 do 24 lat. Otacza mnie początkowo nie za bardzo zrozumiały dla mnie język. Niby w Algerii i w Maroko językiem urzedowym jest arabski, ale w praktyce to dwie różne odmiany.



Wszystkie dzieci były żywo zainteresowane moją obecnością. Bardzo mi życzliwie zostałam przez nich powitana. W tej szkole byłam pierwszą osobą z Europy.



Powoli poznawałam jej funkcjonowanie. Byłam w klasie, w której nowo przybyłe dzieci uczą się braille'a. Nauczyciele z najprostszych materiałów - pudełka po kasetach wideo, ucięte szyjki od butelek plastikowych, wyklejane litery z kamyków na kartonikach, tworzą dzieciom pomoce naukowe. Dzieci nie mają maszyn braillowskich ani komputerów. Są tylko tabliczki i kilka podręczników.



Poznaję 6 letnią Melikę, która uczy się samodzielności bez opieki pedagogicznej. Inną 6 letnią dziewczynkę - Hibę, uznano za głuchoniewidomą. Hiba dobrze słyszy, ale nie mówi. Z HIbą właśnie zaczynam regularną pracę rewilidacyjną, która będzie trwała przez cały mój pobyt.



Powoli stawałam się wychowawczynią, pilęgniarką, powierniczką, rehabilitantką dla tych 30 dziewcząt. Jest jeszcze 60 chłopców. Ze względów kulturowych oni jednak pozostają bez żadnej opieki z mojej strony. W\ ciągu mojego pobytu poznałam też szpital, dom dziecka, warsztaty dla dzieci z ulicy prowadzone przez wspaniałych ludzi, którzy nie pytają o żadne wynagrodzenie.



Mój pobyt kończył się trudno. Zawsze bardzo ciężko jest mi się żegnać. Było dużo łez ale została nadzieja, że za rok czy dwa znowu się spotkamy.












Copyright by Halina Koralewska



Projekt w ramach programu społecznej promocji kobiet 40+ "Ekspertki.ORG.PL"